Sztuka dla sztuki?

28 07 2007

Wiadomo ze w Polsce jakoś mało jest indywidualności, niekoniecznie w każdej dziedzinie życia – chodzi mi tutaj o dziedziny, które sam znam. Te dziedziny, które poruszyli pewni ‘krytycy’, których miałem sposobność poznać, usłyszeć, przeczytać. Według ’specjalistów’, nowe pokolenie najczęściej kseruje swoje wzorce, które obrali. Choć w tym wielkim chaosie, czy też mówiąc inaczej w szarej masie, można dostrzec kogoś kto pragnie ubarwić odbiorcy własny przekaz. Osoby, które nie ida na łatwiznę, zdobywając sławę na odnawianiu czyichś pomysłów. Bo tłum przyzwyczaił się do tego co lubi, a jeśli ktoś odnowi stary pomysł to raczej będzie on w pewnym procencie skazany na sukces. Łatwy sukces? Tak myślą Ci którzy go pragną. Inną sprawą jest fakt, iż w Polsce wykształciła się pewna grupa ludzi, która głodna jest innowacji. Niemalże bardzo ciężko jest zbudować od podstaw własny autorytet. Przebijając się przez tłum, który niemalże jest ślepy nowatorszczyzny. Konkurencja jest duża, choć będzie coraz większa. Wielkim sukcesem jest sama idea zbudowania sobie stałej publiczności, drugą trudnością może okazać się fakt jej wierności wobec danej osoby. Oczywiście nie wspominam tutaj o jakimkolwiek spadku formy naszego mistrza, tworzy on swoje dzieła conajmniej tak samo prestiżowe jak te poprzednie, można nawet pokusić się o stwierdzenie, że każdy następny projekt prześciga swoją doskonałością formy swojego poprzednika. Byłby to oczywiście artysta idealny. Mając takiego, napewno znajdzie się ktoś kto podąży jego śladem, zakreślając tym samym koło, będzie go w pewnej mierze kserował.

I tutaj z mojej strony rodzi się wielki podziw dla pewnej osoby. Osoby która ma własną wizję, często ją zmienią, bo tak naprawdę poprzez eksperymenty możemy dojść do sedna całej idei własnych zajawek. Wizja nie jest może na wszelkie tematy, choć dotyka tych, które przez ostatni czas potrafiły mnie zaintrygować. Zawsze będę jego fanem, bo tak naprawdę trochę się rozumiemy, znamy się dłuższy czas i mamy podobne zajawki. Najważniejsze jest to że znalazł on kilka (słowo kilka to stanowczo za mało) osób, które potrafią go docenić, zmobilizować oraz pochwalić (a często jest za co). Czasem sam nie wierzył w swój talent, mówiąc że już nie zrobi czegoś tak dobrego jak dotychczas, oczywiście było to lekkim niedowierzaniem własnym umiejętnościom. Minął jakiś czas (zazwyczaj krótszy) a ‘atakował’swoich fanów nowym dziełem, które zwyczajnie porażało odbiorcę. Lubię się nim chwalić – niby to zły zwyczaj jak mawiają niektórzy ludzie – ale gdyby ktokolwiek był na moim miejscu to postąpiłby podobnie. Zresztą on odpowiadając na pytanie kim jest jego ulubiony artysta, na pierwszym miejscu wymienia siebie (‘Ja sam’), dopełniając swoją wypowiedź kilkoma innymi inspirującymi go osobami. Czy to rodzaj samouwielbienia? A może ktoś działa poprzez niego robiąc to wszystko? Ktoś kogo on sam podziwia? Może to poprostu kryptoreklama, bo w dobie rosnącego współzawodnictwa trzeba być trochę samolubnym i afiszować się z własną osobowością.. Nie mi to oceniać, tak samo jak oceniania jego prac pod kątem technicznym. Poprostu podoba mi się to co robi – tyle mi wystarczy..

Po raz kolejny się nim pochwalę używając zdania, które często wymawia – ‘someone draw someart


Działania

Informacja