.24

15 11 2007

Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Niebo nie przeistoczyło się w niebieskie sklepienie jak każdego dnia o poranku.. Z dotychczas jasnych chmur prześwitywały jedynie barwy brunatnego uniesienia. Słońce tego dnia nie wzeszło ponad widnokrąg, choć może wzeszło, lecz to co ukazało się ludziom nie było wcale podobne do świecącej kuli, której zadaniem było dawanie światła oraz ocieplanie jakże zimnego klimatu. Tego dnia o godzinie 7mej ponad ziemię wzeszło coś innego, coś co na pierwszy rzut oka przypominało stary wypalony kamień. Był on okrągły niczym piłka, choć w swojej strukturze przypominał starą pomarszczoną pomarańczę, z której już dawno zeszło życie. Tak więc tego dnia wszystko się zmieniło..

Ktoś wychodząc na boisko zauważył na niebie inny kształt – który szybował z wielką szybkością do naszej rodzimej planety. Owa osoba usłyszała przeciągły gwizd, który w ostateczności połączył się z wielkim wybuchem.. W promieniu kilkuset kilometrów dało się słyszeć skutki tej eksplozji. Parę dni później można było usłyszeć w telewizji czy choćby przeczytać w gazecie, że z nieba spadł Sputnik. Tak dokładnie ten Sputnik, o którym właśnie myślisz.. Z innych części świata dotarły szokujące wiadomości.. Na ziemi znaleziono także szczątki Miru, Apollo a także wielkiego Hubbla. Wszystko co krążyło wokół ziemi pewnego dnia na nią wróciło. Wróciło w płomieniach i z wielkim finalnym wybuchem..

Wielka synagoga z małej wioski (tak naprawdę nikt już nie pamięta jej nazwy) zaczęła niszczeć.. Dokładnie o godzinie 7mej. Z górnego sklepienia zaczęły urywać się fragmenty tynku, później całe cegły zaczęły opadać na jakże wtedy piękną marmurową posadzkę. Ściany zaczęły się walić ostatecznie tuląc się w betonowym uścisku na własnych zgliszczach..

W innej części świata, w części praktycznie nie zamieszkałej dokładnie o 7mej zapłonął wielki las. Miliony kilometrów kwadratowych spłonęły wydając z siebie niesłyszalny do tej pory wrzask, który odbijał się wielkim echem poprzez setki kilometrów..

Wielkie miasto, które znane było na całym świecie z blokowisk, które posiadało w swojej architekturze. Dokładnie o godzinie 7mej zaczęło ‘wyśpiewywać’ swoją pieśń. Pieśń, która składała się jedynie z kilkunastu odmian brzdęków jakie wydają pocierające się o siebie cegły. W przeciągu kilku (bądź też kilkunastu minut) wszystkie domy, bloki oraz jakiekolwiek znane dotychczas budynki owego miasta zrównały się z ziemią. Miasto, które dotychczas było w pewnym sensie święte, gdyż dotykało swoimi ‘ramionami’ nieba przeistoczyło się w zatrważającym tempie w wielki betonowy plac, na którym przechadzali się ludzie, szukający swojego miejsca..

Jednak nikomu nic się nie stało.. Nie było żadnych ofiar.. Może to wydać się zaskakujące ale podczas wielkich tragedii jakie działy się na każdym krańcu świata nikt nie został ranny. Dziwne zrządzenie losu? A może cała ta ‘globalna’ tragedia odgrywała swoją rolę jedynie w głowie jakiegoś nastolatka?

Tym (co prawda trochę apokaliptycznym) textem chciałbym podziękować pewnej osobie, osobie która wspierała mnie od samego początku. Kobiecie, która parę dni temu powiedziała mi ‘no kiedy w końcu coś napiszesz?’ Uwielbiam, gdy mnie poprawiasz i mówisz że coś jest kiepskie..

Z okazji Twoich zbliżających się urodzin chciałbym życzyć Ci samych miłych chwil, czasu na przeczytanie każdej książki świata, nieustannie rosnącej miłości do swojej drugiej połówki, ciągle świecącego słońca nawet w te gorsze dni oraz masy pasji, które będziesz rozwijała w każdej sekundzie swojego długiego życia..

Sto lat Kasiu..


Działania

Informacja